piątek, 4 października 2013

Be yourself, do not look at other

Hei ♥
Właśnie przyszłam ze szkoły. Biegłam całą drogę do domu, gdyż moja mama szła już do pracy, a ja musiałam zająć się siostrą. Zjadłam obiad i usiadłam do komputera. Jestem tak strasznie zmęczona, że najchętniej poszłabym spać i obudziła się dopiero w niedzielę. Szkoda, że tak się nie da. Mam strasznego doła. Dostałam dwie dwójki z matematyki... Pierwsza dwója od 1 klasy, wyobrażacie sobie? Nie jestem kujonem... ale wiecie. Fajnie mieć dobre oceny. Na godzinie wychowawczej, a raczej po, dziewczyny miały rozmowę z wychowawczynią. Dlaczego? Ciągle kłótnie. Ja rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi, że popełniamy błędy, ale klasa to tak jakby rodzina i uważam, że tak jak w rodzinie powinniśmy się wszyscy wzajemnie lubić, bo nie mówię tu o kochaniu. Jeśli ktoś kogoś nie lubi, nie musi mówić mu tego wprost. Wystarczy uśmiechać się, normalnie odpowiadać. Czasami, takie zachowanie może uratować komuś życie. Niektórzy mają słabe nerwy i taki zachowanie może go zabić, dosłownie.
Wszystko się kończy, wszystko przeminie... Lecz coś jest w duszy, co nigdy nie minie... I wciąż trwać będzie, a tym jest - wspomnienie.. 
 Wspomnienia, to coś takiego, co na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Są to czasami złe wspomnienia, ale i też dobre. Chcemy, aby wymazały się z naszej pamięci, lub odwrotnie. Moja koleżanka Róża, która chodziła kiedyś z nami do klasy była lekko otyła (mówię lekko, bo są osoby w mojej klasie, które jej dokuczały, choć są okropniejsze od niej, wcale nie mają wspaniałej figury), wszyscy jej dokuczali. Wiem, jak się czuła, ale nie mogłam nic zrobić. Odeszła, Odjechała do Holandii. Teraz chciałabym ją zobaczyć, ale nie ma na to najmniejszej szansy. Ona... na pewno nie chce nas znać, zawsze będzie pamiętać, że to właśnie jej klasa z Polski wyrządziła jej taką krzywdę. Wspomnienia zostają. Nie umrą, jak my. Zostaną, na zawsze, choćby nie wiem co.





           Te zdjęcia są z przed roku. Uwierzycie? Dokładnie pamiętam, co wtedy było. Padał śnieg, a ja robiłam mojemu pieskowi zdjęcia. Skończyło się na pomarzniętych rękach (i łapach). 
  

2 komentarze: